Bracia Sisters

Bracia Sisters - Patrick deWitt, Paweł Schreiber Pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę jest trochę przekorny językowo tytuł. On również wskazuje nam główne postacie całej historii. Dowiadujemy się jej jako wspomnienia jednego z braci. Braterstwo jest tutaj szczególnie hołdowane, choć czytając często miałam w głowie powiedzenie: „z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu”. Tytułowi bracia są jak ogień i woda, chociaż trzeba oddać im, że w kryzysowych sytuacjach zwykle mogą na siebie liczyć.

"Uświadomiłem sobie, że ja przeszedłem przez ten próg dla konia, którego nie chciałem, a Charlie nie zrobił tego dla rodzonego brata."

Autor w dość specyficzny sposób przedstawia historię okraszoną dawką czarnego humoru. Co mi osobiście nie odpowiadało – nagła zmiana wątków. Części są bardzo długie, a konkretne opowieści nie są rozgraniczane. Czasem ma się wrażenie, że są tylko ciągiem niespójnych ze sobą wydarzeń. Miał to chyba być celowy zabieg, przypominający wspominanie czasem całkiem nieistotnych epizodów, kiedy mówi się o przeszłości. Do mnie jednak nie trafił. Niektóre rozważania i wspomnienia są trochę zbędne.

W historię o gorączce złota, Oregonie i Kalifornii w XIX w. wplatane są nie tylko różnego rodzaju żarty, ale głębsze rozważania o życiu, wierze itp. Nie można im czegokolwiek zarzucić, ale mimo tematów, które poruszają wydają się być czasem nieważne. Z drugiej strony niektóre elementy są bardziej podkreślane. Jak jedna z nowinek tamtych czasów -szczoteczka do zębów, która staje się na tyle ważna, że co jakiś czas się w tekście o niej wspomina.

Książka nawiązuje do westernu, ukazuje ciężkie czasy gdzie zginąć było bardzo łatwo. Zastanawiam się czy przez sposób w jaki „Bracia Sisters” zostali napisani czy przez coś innego, ja nie poczułam tego klimatu w odpowiedni sposób. Jest to dla mnie pierwsza książka tego typu, ale pamiętam jeszcze jak dawniej leciały w telewizji westerny. W porównaniu do nich niby nie wiele książce brakuje, mogłam sobie wiele wyobrazić. Zwykle z westernami kojarzy mi się ciągłe zabijanie, w takich ilościach, że śmierć przestaje mieć znaczenie. Tutaj przez opisy śmierci i zabijania przeszłam bez mrugnięcia okiem i głębszych refleksji. Taka była rzeczywistość. Brak szacunku do ludzkiego życia i większości zasad. I widać to w sposobie opisu, jest dosłowny i szybko przechodzi się dalej.

"Może właśnie to leżało u źródeł histerii związanej z tym, co później nazwano Gorączką Złota: ludzie, którzy pragnęli poczucia szczęścia; nieszczęśliwe masy mające nadzieję na to, że uda im się podkraść lub pożyczyć cudze powodzenie lub też powodzenie związane z tym miejscem. Ta myśl miała w sobie coś uwodzicielskiego, więc wolałem trzymać się od niej z dala. Dla mnie powodzenie było czymś, co się wypracowuje albo wynajduje siłą swojego charakteru. Trzeba je zdobyć uczciwie: nie można do niego dojść przez blef czy oszustwo."

Na tym tle ciekawie wypada więc osobowość jednego z braci, romantycznego filozofa, który cechuje się dużą skłonnością do przemyśleń… i wyrzutów sumienia. Mamy dużo opisów z wartościami i to w moich oczach „Braci” jakoś tam wyratowało. To co jednak najbardziej kojarzy mi się z westernami – ciepły piasek, wzbijające się w powietrze tumany kurzu, dwóch pojedynkujących się mężczyzn na jednej z ulic jakiegoś miasteczka – utonęło w filozoficznym przegadaniu.

Nie spisuję opowieści na straty. Wartości i humor w sobie ma. Książka nadaje się jako lekka, szybka lektura.

http://czytam-jestempodrugiejstronielustra.blogspot.com/
http://czytamjestempodrugiejstronielustra.wordpress.com/