Mechaniczna księżniczka

Mechaniczna księżniczka (Diabelskie maszyny, #3) - Anna Reszka, Cassandra Clare Myślałam, że w tej serii nic już mnie nie zaskoczy. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu autorce to się jednak udało i to nie raz. Praktycznie do samego końca siedziałam jak na szpilkach. Co ciekawe zdarzyło się to też przy epilogu, który zazwyczaj drastycznie zwalnia tempo akcji, tylko wyjaśnia i co najwyżej coś dopowiada. Tutaj każda informacja była jak na wagę złota.

Cała magia tej autorki w „Diabelskich Maszynach” i „Darach anioła” z jednej strony opiera się na tym co mówi wprost. Potrafi nie raz i nie dwa całkowicie zmienić nasze spojrzenie na daną sytuację. Przede wszystkim jednak większość jest tym co niewypowiedziane i niedokończone. Określilibyśmy to mianem ciągu tajemnic, które w pewnych momentach są przed nami fragmentarycznie odkrywane. Gdy fragmenty rozdziałów nagle się kończą i nie wiemy co tak właściwie w końcu się stanie. Czy dana postać postąpi tak, a może jednak inaczej. Myślimy. Analizujemy. W każdym momencie możemy zostać zaskoczeni . Często przy takich zabiegach w książkach w ogóle, takie gwałtowne przeskoki bywają negatywne dla całości. Cassandra Clare jednak potrafi tak te części fabuły łączyć ze sobą, że rzeczywiście możemy czasem łapać się za głowę i przeklinać, że coś się dzieje a tu nagle koniec. W innych jednak jest to rozłożenie naszego skupienia na kogoś więcej poza głównymi bohaterami. Poznajemy szerszą historię przez co staje się ona znacznie bogatsza.

Fabuła opiera się na grze kontrastów – miłości i cierpienia. Książka tak naprawdę staje się rozprawą o tym, że są różne ich rodzaje i co w tym najtrudniejsze, potrafią się one czasem ze sobą łączyć i sumować. Słodko-gorzka matematyka.

Czy książka jest dla fanów Clare? Tak, jakby nie było to ostatnia część serii a to zobowiązuje, każdy chce wiedzieć jak to wszystko się skończy jeśli już ją zaczął. Jeśli ktoś z fanów dopiero myśli nad rozpoczęciem serii, musi przygotować się na wiele rzeczy podobnych a jednak nowych. Czy jest dla fanów YA czy Paranormal Romance? Jakby tego nie określił, młodości i miłości mamy tutaj co nie miara. Czy polecam? Tak, zaskoczyła mnie pozytywnie i z perspektywy wątku fantasy, dała z siebie coś nowego, coś czego nie spotkałam dotychczas – tutaj wielki plus. Pomijając otoczkę fantastyczną mamy opowieść pełną miłości, poświęceń, cierpienia pokazaną w bardzo głęboki sposób. Nie da się od tego uciec. Ważne co można z tego wynieść dla siebie.

http://czytam-jestempodrugiejstronielustra.blogspot.com/