Świt Zmierzchu. Czarne kamienie. Księga 9

Świt Zmierzchu  - Monika Wyrwas-Wiśniewska, Anne Bishop

Podróż przez świat pani Anne Bishop z pewnością długo pozostanie w mojej pamięci i nie żałuję, że wyszłam poza główny wątek, czytając pozostałe książki. Każda z nich miała to coś, ten element przykuwający uwagę. Pisane w sposób bezpośredni, nie tylko nie omijają tematów trudnych ale wręcz przeciwnie, uwypuklają je i piętnują w dość dosadny sposób.

Bohaterowie są wyraziści i nie można się z nimi nudzić. Są bardzo dokładnie skonstruowani, pełni emocji i namiętności, walczą z własnymi problemami i słabościami. Często ich wygrane są okupione wyrzeczeniami lub powodują kolejne problemy, gdy wewnętrznie przeżywają je raz za razem.

W ostatnim tomie głównym motywem staje się rodzina. Wokół tego tematu oscylują wszystkie wątki, które pojawiają się w „Świcie Zmierzchu”. Jak można się domyślić, autorka podkreśla znaczenie rodziny ogółem, relacji w niej zachodzących i zaufaniu. Daje jednak doskonale do zrozumienia, że czasem rodzina to nie tylko osoby związane ze sobą przez krew.

„Zajęło mi nieco czasu zrozumienie pewnych rzeczy. – Przede wszystkim tego, że litość może okaleczać równie mocno jak fizyczna rana.”

Wsparcie, które sobie wzajemnie postacie ofiarują, pomaga im się rozwijać oraz walczyć z przeciwnościami. Co by nie powiedzieć, wszystko to co się pojawiło na drodze bohaterów, uczyniło ich mocniejszymi pod różnymi względami.

„Oj niedobrze. Nigdy nie jest dobrze, jeśli wściekła kobieta – zdaniem innych kobiet – mówi z sensem, ponieważ zwykle wpędza to mężczyznę w jeszcze większe kłopoty.”

„Świt Zmierzchu” jak reszta książek, porusza nie tylko tematy ważne. Dominuje w niej ostry dosadny język, lecz jako jego przeciwwagę autorka bardzo często stosuje żarty i ironiczne potyczki słowne, przy których często pojawia się uśmiech. Jestem pewna, że sięgnę po kolejne książki tej właśnie autorki.

http://czytamjestempodrugiejstronielustra.wordpress.com