Wciąż mnie prześladują

Wciąż mnie prześladują... - Jennifer Lee Carrell, Andrzej Grabowski

Po „Szyfrze Szekspira” postanowiłam dać szansę kolejnym przygodom z Kate Stanley. Tak jak Szyfr był w jakiś sposób zaskakujący, tak druga część to taki odgrzewany kotlet. Kolejny raz mamy przygodę z Szekspirem, co nie byłoby takie złe gdyby nie schematyzm. Do kotła „fabuły” wrzucono trochę kryminalnej zagadki, kapkę historii oraz wiedzy o religii i ezoteryce (z nimi wiążą się dość niepasujące elementy „fantastyczne”, które tak właściwie za wiele nie wnoszą).

"Świetność geniuszu Barda zasadzała się po części na skali i rozmaitości jego dzieł: różnorodności nastrojów – od wygłupów po tragizm – i postaci – od niewinnych dziewcząt po wiekowych królów, od wesołych opoków po mordercze królowe, od podstępnych, cynicznych łotrów po porywczych młodzieńców marzących o bohaterskich czynach. Surowcem swoich sztuk uczynił fundamentalne ludzkie doznania, od narodzin po śmierć, wszystkie namiętności: miłość, pożądanie, nienawiść, wesołość, chciwość, zazdrość, gniew i zemstę."

Kolejny raz fabuła opiera się na podstawowym celu – odnalezieniu zaginionego rękopisu. Znów mamy bogatego protektora (tu protektorkę), który potrafi załatwić wszystkie kontakty i pieniądze. Jak zwykle pojawia się ktoś spokrewniony z osobami z czasów Szekspira. Wszystkie działania są ponownie w większości nielegalne, co powoduje ściganie przez policję. Powiedziałabym ironicznie, że jak zwykle Ameryka jest najważniejsza. Staje się przymusowym celem wyprawy, dzieją się tam jedne z ważniejszych akcji. Pominę może fakt jak często się składa, że zawsze w chwilach, kiedy nie powinno być już z danej sytuacji wyjścia, pojawiają się odpowiednie osoby i dowody, które pchają fabułę do przodu. Jeśli jest jakaś postać albo zawsze zna on(a) kogoś kto pomoże lub pracuje właśnie tam gdzie trzeba się dostać. Najbardziej rażące są przedmioty lub rzeczy, których nikt inny nie posiada, nie wiadomo skąd są, a dane postacie wyciągają je jak z kapelusza. ^^

"Oto wspaniały przykład pisarskiej wielkoduszności. Z przesądu, który doprowadził do tortur i śmierci tysięcy, Szekspir uczynił jedną z największych scen komicznych w historii dramatu."

Gdy przymknie się oczy na wszystkie elementy, które wymieniłam powyżej, lektura jest znośna. Nic nadzwyczajnego. Da się przeczytać. Żadne szczyty literatury to nie są. Jednak te wszystkie elementy związane z Szekspirem, bardziej lub mniej prawdopodobnie są ciekawe. No i tu jest szkopuł. Gdyby to było przedstawione na „czysto” jako powiązanie twórczości autora z religią i okultyzmem, jest to samo w sobie interesujące. Jednak autorka postanowiła pójść dalej i by to bardziej uwiarygodnić posunęła się do dodania elementów fantasy. I to razi. Albo decydujemy się na quasi-akademicki charakter albo na fantasy. Tutaj wyszedł taki mały potworek.

"Są rzeczy, które raz widziane pozostają w człowieku na zawsze. Nie da się ich zapomnieć ani wymazać."

Osobiście może nie uważam książki za typowe zmarnowanie czasu, ale nie polecam, jeśli ktoś ma jakieś inne książki na oku. To taka książka, którą można przeczytać z braku laku po wypożyczeniu z biblioteki. Bardzo wysoko oceniłam „Szyfr” bo miał w sobie to „coś”, jakoś potrafił przyciągnąć i zatrzymać. Oczywiście miał swoje za uszami, ale dla mnie nie wpływało to tak bardzo na odbiór. Tutaj to wszystko kłuje w oczy.

http://czytam-jestempodrugiejstronielustra.blogspot.com/
http://czytamjestempodrugiejstronielustra.wordpress.com/