Kosoglos

Kosogłos (Igrzyska śmierci, #3) - Suzanne  Collins, Piotr Budkiewicz, Małgorzata Hesko-Kołodzińska Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak dzieje się w przypadku różnych rzeczy. Książki nie są wyjątkiem. Nie spodobała mi się dlatego, że została zekranizowana a cała seria stała się mega popularna, a czytanie i oglądanie na czasie. Powiedziałabym, że to efekt, nie przyczyna. Tym co porusza najbardziej nie jest tylko „powierzchowna” treść, a bardziej to co ukryte między wierszami.

„Niektóre drogi trzeba pokonywać samotnie”

Historia przedstawiona w całej serii pokazuje przykry fakt, czyli to jaki właściwie jest człowiek. Do czego jest zdolny i jak bardzo różne czynniki są w stanie na niego wpływać. Całe spektrum od tych mega pozytywnych do negatywnych. W krytycznych sytuacjach człowiekowi niewiele brakuje do bestii. Człowiek to najlepszy drapieżnik, a dzięki dużym ilościom środków pod ręką jest wręcz nie do zatrzymania. No chyba, że zatrzyma go w jego zapędach inny człowiek. Zasłaniając się górnolotnymi wartościami i ideami można poświęcić wszystko i wszystkich. To jest łatwe. Trudniejsze staje się przeciwstawienie i okazywanie własnego zdania.

„I tak ich nienawidzę. Inna sprawa, że teraz nienawidzę prawie wszystkich, a siebie najbardziej.”

Walka o dobro innych jest chyba jedną z najcięższych rzeczy jaka przytrafia się bohaterom. Mamy dwa rodzaje „bohaterów” przez duże „B”, tych których ludzie kochają i tych których nienawidzą. Do pierwszej grupy można zaliczyć wszystkich, którzy prędzej czy później uzależniają się od ludzi dla których coś robią. Innymi słowy stają się przewidywalni. Nie wychylają się. Do drugiej grupy zaliczyłabym Katniss. Walczy o to w co wierzy. Chce udowodnić, że nie da się jej wplątać w żadne gry, co nie do końca się udaje ale chociaż manifestuje swoją postawę. Jest szczera. Mówi to co myśli. Poddaje w wątpliwość motywację i charakter ludzi. Za to wielu ją nienawidzi. Największy na nią wpływ mają ofiary, o które sama się posądzą.

„Jak zwykle założyłam, że swoją obecnością sprowadziłam na wszystkich nieszczęście.”

Tak jak przy pierwszej grupie Bohaterów, praktycznie cały czas otoczeni są oni ludźmi. W przypadku drugich również są, ale widać bijącą samotność i odosobnienie. Zjawisko samotności w tłumie, dzięki któremu można zauważyć jak ludzie tak właściwie wykorzystują swoich Bohaterów. Mają bronić, chronić, walczyć itp. ale tylko w określonych ramach. Za każde odstępstwo od normy są piętnowani. Mało kto zajmuje się tym co tak naprawdę myślą i czują, ważne by można było ich pokazywać tłumom.

„Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać.”

Rozterki wewnętrzne wpływają na postawy. Bilans zysków i strat często się nie wyrównuje. Krok po kroku traci się coraz więcej, włącznie z własnym człowieczeństwem. „Kosogłos” to nauka jaki może stać się człowiek przez innych, a także jaki może stać się przez samego siebie. Wiele symboli, w tym sławne róże, mówią o śmierci, bo jedynie to jest pewne w życiu człowieka. Nic jednak nie tłumaczy tych, którzy do niej celowo doprowadzają w ten czy inny sposób.

„Przecież zdecydowanie coś jest nie w porządku ze stworzeniem, które poświęca życia swoich dzieci, żeby załatwić własne porachunki, nawet jeśli uważa, że robi to w szlachetnym celu.”

Książka godna polecenia. Czyta się ją szybko. Mi przypadła do gustu najbardziej ze względu na Katniss. Ona jako jedyna próbuje niczego nie udawać i walczyć z własną naturą czy słabościami, mając w głowie najpierw inne osoby potem siebie.

http://czytam-jestempodrugiejstronielustra.blogspot.com

http://czytamjestempodrugiejstronielustra.wordpress.com/