Zbuntowane anioły

Zbuntowane anioły - Libba Bray

„Zbuntowane Anioły” są bardzo dobrą lekturą. Pokazuje ona, jak każda sytuacja może się zmieniać w zależności od wybranej perspektywy. Jak w prawdziwym życiu mamy tu wiele egoizmu ze strony głównych bohaterek, zrodzonych głównie przez ich obawy i wątpliwości. Nie zmienia to faktu, że każdy lubi stawiać na swoim (chociaż nie zawsze czuje się na siłach). Dziewczęta zbliżyły się do siebie ale ciągle są między nimi tarcia, kiedy specjalnie robią sobie na złość, tylko po to by poczuć się lepiej. Nic dziwnego skoro bardzo się od siebie różnią.

„A jeśli zło tak naprawdę nie istnieje? Jeśli zostało wymyślone przez nas i w rzeczywistości musimy walczyć tylko z własnymi ograniczeniami? Jeśli to jest tylko ciągła bitwa między naszą wolą, pragnieniami i decyzjami?”


Wątek fantastyczny rozwija się coraz bardziej, akcja nabiera tempa. I jak można się domyślić na niektórych polach następuje postęp, w innych diametralnie zmienia się perspektywa. A sprawiedliwość i równość, walka przeciw schematom, sprowadzi na bohaterki kolejne przeszkody i nowych wrogów.

„Jeszcze dwa tygodnie do świąt, a mój nastrój pogarsza się z godziny na godzinę. Foliowy ludzik wygląda, jakby błagał, żebym jednym strzałem skróciła jego cierpienie. Coś silniejszego ode mnie każe mi ustawić kalekiego malca na stoliku i odegrać krótką scenkę.”


Język to miłe połączenie salonowych opisów współgrających z akcją osadzoną w końcu XIX w. Z drugiej strony dostajemy dawkę humoru, ironii i ciętego języka, niezbyt godnego dam z tamtego okresu.

W ostatecznym rozrachunku godna polecenia. Nie miałam z nią takiego problemu, jak w przypadku wcześniejszego tomu, który w pewnych momentach wołał o pomstę do nieba. Gdy musiałam wręcz walczyć sama ze sobą by jednak doczytać do końca.

http://czytamjestempodrugiejstronielustra.wordpress.com